piątek, 12 listopada 2010

Izrael (6) Beduini i Samarytanie


Beduini rozbijają obozy na wysuszonych słońcem gładkich powierzchniach i wiodą życie surowe, bez bieżącej wody i prądu, zamieszkują w namiotach, starych blaszanych garażach i szałasach. Przeważnie nie pracują. Kiedyś były to plemiona koczownicze bądź półkoczownicze krajów arabskich. Zajmowali się hodowlą głównie kóz i wielbłądów. W obecnych czasach niejednokrotnie ich jedynym dochodem są pieniądze otrzymywane od Państwa, znaczna część ludności prowadzi też obsługę turystyczną. Opowiedziano nam o życiu Beduinów, którzy po dziś dzień praktykują wielożeństwo. Najlepsze żony to kobiety, a właściwie młode dziewczęta nieprzekraczające 15 roku życia. Za ładną i młodą wybrankę zapłata może wynosić nawet trzy dromadery i trzy osły, ale za starszą i niezbyt piękną płaci się co najwyżej jednego osła. Każdy mężczyzna ma statystycznie cztery żony i z każdą z nich ok. dziesięcioro dzieci. W rezultacie ma ich tak dużo, że nie pamięta ich imion. Jeśli któreś dziecko idzie rozmawiać z ojcem, najpierw musi się przedstawić: jak ma na imię, która z żon jest jego matką oraz którym jest z kolei dzieckiem. Jednak nie są to obozowiska, tak popularne jak w przeszłości. Rząd buduje domy do zasiedlania na pustyni Nagew, w południowej części kraju, bowiem tryb życia jaki prowadzili przed wiekami, w obecnych czasach jest prawie niemożliwy.
Samarytanie - to potomkowie 10 plemion Izraela zamieszkujących Samarię i pamiętnego Samarytanina, o którym czytamy w Nowym Testamencie. Pochodzenie tego ludu do dziś rodzi wątpliwości, która z czterech wersji: dwóch naukowych, biblijnej czy samarytańskiej jest prawdziwa. Samarytańskie prawo religijne oparte na Torze jest bardziej surowe niż wyznanie żydów ortodoksyjnych. Z całą pewnością najsurowiej dyskryminuje kobiety od wszelkich innych wyznań na świecie. Dzięki rozpowszechnionej opowieści o Dobrym Samarytaninie (Nowy Testament – Ewangelia Łukasza), który pomógł człowiekowi z innej wspólnoty, wbrew zakazom, okazał wrażliwość na cudzą krzywdę i nieszczęście. Ogólnie uważani są jako dobroczyńcy, pełni miłosierdzia i niejednokrotnie stawiani jako wzór do naśladowania. Zagrody Samarytan żyjących w Izraelu są dość skromne i proste. Ta, którą widziałyśmy wyglądała zupełnie jak mały dworek z początku XX stulecia.

Izrael (5) Jerozolima Ściana Płaczu


Murem Zachodnim, czy też Ścianą Płaczu nazwano pozostałość po murze otaczającej wybudowaną w 19 r p.n.e. przez króla Heroda drugą Świątynię . Kiedy stanęłyśmy na schodach vis a vis do tego czczonego miejsca, aż dech nam zaparło. Widok jest nadzwyczajny. Plac, o którym przewodniki podają, że jest ogromny – wcale nie jest wielki. Do budowy „muru” wykorzystano bloczki układane równo bez spoin wiążących, co w czasach dzisiejszych pozwala na wciśnięcie tysięcy małych karteczek z modlitwami, a także z marzeniami i prośbami, które mają spełnić się w przyszłości. Lewa strona jest odgrodzona płotem od prawej, dostępnej tylko dla kobiet. To niewiarygodne i trudne do uwierzenia, ale kiedy zbliżyłyśmy się wzdłuż całej ściany stoją kobiety w różnym wieku płacząc głośno i roniąc łzy, często opierają się ręką o mur. Żydzi przychodzą do tego miejsca opłakiwać zniszczenie Jerozolimy w 70r przez Rzymian – miejsca świętego dla ich religii. Część muru, która po zburzeniu świątyni stała się świętym miejscem, bowiem jak twierdzą Żydzi do dziś jest w tym miejscu obecność Boga. Izraelczycy w 1948 kolejny raz utracili kolejny raz dostęp do tego miejsca, pozostawało ono na terytorium Jordanii, jednak w efekcie sześciodniowej wojny w 1967r odzyskali Jerozolimę, która do dnia dzisiejszego administrowana jest przez rząd izraelski.
Idąc w kierunku Wzgórza Świątynnego w części wschodniej doszłyśmy do Meczetu Al-Aksa i Kopuły na Skale, zbudowanej w VII w, kiedy to muzułmanie przejęli Jerozolimę. Meczet Al-Aksa został rozbudowany z chrześcijańskiej bazyliki. Do meczetu nie udało nam się wejść właśnie został zamknięty, ponieważ trwały przygotowania do modlitw. Kopuła na Skale jest bardzo okazała. Wszystkie ściany pokryte są mozaiką ceramiczną, z bardzo drobnych elementów ułożone zostały frazy z Księgi Koranu oczywiście w języku arabskim, więc nie udało się nam rozczytać. Całość jest w odcieniach koloru niebieskiego, kopuła natomiast jest „złota” i wcale nie wydaje się być tak ogromna z bliska, jaką oglądamy patrząc na panoramę Jerozolimy. Kopuła wznosi się nad skałą, na której wg Biblii Abraham składał Bogu ofiarę ze swego syna. Natomiast wg Koranu to właśnie w tym miejscu nastąpiło wniebowstąpienie Mahometa, zgodnie z islamską tradycją przyleciał on z Mekki do Jerozolimy na skrzydlatym koniu i z tego krotnie, gdzie spotyka Najświętszą Marię Pannę, gdzie Szymon Cyrenejczyk pomaga mu nieść krzyż, gdzie Weronika ocierała twarz Chrystusa, Gdzie on sam pocieszał płaczące niewiasty. To właśnie stacje Drogi Krzyżowej, naznaczone w taki sposób, aby przy nich przystanąć. Nie są bardzo widoczne, nikną w tłumie przechodniów, rozłożonych kramików i miejsc bazarowych. Obecnie bowiem znajdują się niemalże w centrum, za życia Jezusa część była poza miastem. Przystając przy nich popadamy w chwile zadumy.
Jerozolima jest miastem, które charakteryzuje wiele ciekawych miejsc i ładna architektura, nie mniej jednak dla wielu ulic był to czas remontu i wyglądały jak rozkopane tory tramwajowe w Polsce w latach 70-tych i 80-tych. Drogi wokół Jerozolimy strzeżone są przez wojsko tak jak wszystkie miejsca. Wykrywacze metali stoją w drzwiach sklepów, dworców, centrów handlowych. Wszystkie dostępne miejsca dla zwiedzających również pilnowane są przez wojsko. W pociągu, autobusie, w każdym miejscu natykamy się na uzbrojone żołnierzy. Pomimo tego czułyśmy się bardzo bezpiecznie. Izraelczycy są bardzo grzeczni i gościnni. Nastawieni pozytywnie do życia.

Izrael (4) Jerozolima


Pierwsze dwie noce spędziłyśmy z dwojgiem gospodarzy z CS, w ich mieszkaniu w jednej z dzielnic miasta. Mieszkanie było bardzo przytulne, ale pomimo dość wysokich temperatur na zewnątrz, było zimno. Przyczyną prawdopodobnie jest architektura budownictwa, która skierowana jest na osłony przeciwsłoneczne wszelkiego rodzaju, bowiem trudno byłoby spędzać czas w mieszkaniach, kiedy temperatury nie spadają poniżej 30o C.... w cieniu.Postanowiłyśmy wybrać się do Jerozolimy, z pewnością każdy przybysz kieruje się zawsze najpierw właśnie tam. Poszukałyśmy lokalnego autobusu, kupiłyśmy bilet ok 8 szekli i w drogę. Przejazd z Tel Awiwu do Jerozolimy jest bardzo osobliwy. Droga , z której można podziwiać obozy Beduinów oraz miejsce zamieszkania Samarytan. Jerozolima położona jest na Wzgórzach Jerozolimskich we wschodniej części Izraela. Jest jednocześnie największym miastem kraju. Od jej wschodniej granicy rozciąga się Pustynia Judejska, aż do Morza Martwego. Z uwagi na fakt, że jest miastem o bardzo znaczącej historii trzech wyznań, ponieważ to tutaj Abraham złożył w ofierze Izaaka, Dawid zwyciężył Goliata, a Salomon wybudował świątynię. Właśnie w tym mieście Jezus wraz z apostołami spożył Ostatnią Wieczerzę, a jego wąskie ulice były świadkiem drogi krzyżowej. W zbudowanej później Bazylice Grobu Świętego znajduje się jego grób. Natomiast nazwa Jerozolima z tłumaczenia hebrajskiego to Miasto Pokoju – wbrew wszystkiemu tak właśnie tam nie jest. To co interesuje najbardziej – to Stare Miasto – miejsce tysięcy pielgrzymek, zwiedzane przez turystów. Otoczone murem cztery dzielnice: żydowska, ormiańska, chrześcijańska i muzułmańska są tak zwarte, że spacerując trudno się zorientować, gdzie kończy się jedna, a zaczyna druga. Labirynt uliczek powoduje trudności w odnajdowaniu miejsc szczególnych: ściany płaczu, kolejnych stacji drogi krzyżowej. Wejść można do starej części Jerozolimy przez kilka bram: Damasceńską, Heroda, Św Szczepana, Gnojną, Syjońską, Nową. My weszłyśmy przez tę ostatnią, a wyszłyśmy przez bramę Jafy. Niepowtarzalny urok wąskich uliczek i małych kawiarenek okazał się przyjemny dla oczu i duszy. Jednak po krótkiej chwili znalazłyśmy się w centrum części muzułmańskiej. Pełno tam straganów i straganików, małych sklepików, do których wejście często wydaje się za wąskie. Wyroby pamiątkarskie, wszelkiego rodzaju odzież, starocie okurzone, oglądane przez przechodniów. Można znaleźć sklepy z przyprawami, których niezliczona ilość rozstawiona w workach przekracza wyobraźnię. W jednym z takich przybytków zapytałam grzecznie czy mogę zrobić zdjęcie, w odpowiedzi usłyszałam to sklep, nie galeria. Pewnie powinnam coś kupić wówczas zdjęcie nie stanowiłoby problemu. Panowie odziani w różne kolorowe nakrycia głowy są tak nachalni, że trzeba być ostrożnym. Chodniki rozciągające się na szerokość całej ulicy rzadko są płaskie, najczęściej idą w górę lub w dół jak schody, są tak wąskie, że często nie mają nawet metra. Trudno mijać przechodniów idących w przeciwną stronę. W pewnej chwili podeszła do nas pani i łamaną polszczyzną zapytała „Wiecie panie jak dojść do Ściany Zachodniej, bo my z mężem błądzimy już ponad godzinę?” - Nie wiedziałyśmy jak tam trafić, ale zaproponowałyśmy, aby poszli z nami to poszukamy razem. Jednak odmówili twierdząc, że idziemy z pewnością w przeciwną stronę. Po 20-30m natknęłyśmy się na drogowskaz wskazujący dojście do słynnej ściany.

Izrael (3) Old Jafa


Stara Jaffa stanowi obecnie dzielnicę miasta. Idąc jej bardzo wąskimi ulicami, wśród starych, nigdy nie remontowanych budynków odnosimy wrażenie przeniesienia w przeszłość. W samym centrum odbywa się jarmark staroci. Można na nim kupić wszystko, każdego dnia i o każdej porze, bowiem stragany rozłożone są na ulicach rozchodzących się we wszystkie kierunki. Wszelkiego rodzaju wyroby nowe, tkaniny, upominki, starocie oraz endemity archeologiczne, wszystko oryginalne. W Izraelu jest tyle pozostałości archeologicznych znajdowanych w trakcie prowadzenia różnych prac, że jego mieszkańcy nie muszą niczego podrabiać.Dla koneserów – nie lada gratka. Największą naszą radością, kiedy spacerowałyśmy po tym bardzo szczególnym miejscu był fakt, że wszystko przypominało nam scenerię ze starego kilkuodcinkowego filmu „Lody na patyku”. To niewiarygodne, ale odnosi się wrażenie, jakby było się na planie filmowym.
Izrael ogłosił jako stolicę państwa Jerozolimę, jednak ONZ nie uznaje tego faktu. Dlatego większość zagranicznych przedstawicielstw mieści się w Tel Awiwie. Do dzisiaj kwestia stolicy jest bardzo kontrowersyjna. Jak dotąd status prawnomiędzynarodowy stolicy nie został jeszcze uregulowany, pomimo że siedziba władz kraju mieści się w Jerozolimie. Jednak wszystkie węzły komunikacyjne są w Tel Awiwie, dlatego też między innymi właśnie tutaj czuje się jak w stolicy.

Izrael (2) Tel Awiw


Dawid Ben Gurion, którego imieniem nazwano port lotniczy w Tel Awiwie był pierwszym premierem w powstałym państwie Izraela. Urodzony w polskim mieście Płońsk w 1886 roku wyemigrował jako 23- letni młodzieniec do Palestyny, która wówczas była częścią Imperium Osmańskiego. 14 maja 1948 roku odczytał Deklarację Niepodległości, a tym samych ogłosił istnienie niepodległego państwa Izraela. Przez Izraelczyków uważany jest za „Ojca Narodu”. Jego udział wniesiony w budowę nowo utworzonego kraju był tak wielki, że największe międzynarodowe lotnisko w Izraelu nazwano jego imieniem. To nie jedyny Polak zasłużony sprawie tego państwa. Szimon Peres urodzony w 1923 roku w miejscowości Wiszniewo– stworzył izraelski przemysł zbrojeniowy, od 1984 roku był dwukrotnie premierem, a obecnie pełni rolę prezydenta Izraela.
Przy wyjściu pierwszą rzeczą jaka nas zachwyciłato menora - siedmioramienny kandelabr, znak Izraela wysokości ponad 2 metrów, zrobiony przez Salvadore'a Dali.
!!!! Menora do dziś pozostaje jednym z najstarszych symboli ludu Izraelskiego, wg Biblii ma symbolizować krzew gorejący, który Mojżesz zobaczył na górze Synaj. Jak się potem okazało można miniaturowe takie arcydzieła kupić na aukcjach w cenie od 2.500 – 25000 USD.
Już idąc pasażami lotniska zauważyłyśmy, że wszystkie posadzki wyłożone są granitami, marmurami i innymi szlachetnymi materiałami. Ściany pokryte jasnym piaskowcem sprawiały wrażenie wielkości pomieszczeń przeznaczonych na obsługę lotniska. Wszędzie utrzymana nieskazitelna czystość.
Przed wejściem można wybrać taxi, którego ceny są dość korzystne, autobus, z których jednak żaden nie jedzie do Tel Awiwu , bowiem połączenia dotyczą tylko dłuższych tras, np. do Jerozolimy, Beer Shevy, czy Hajfy, albo pociąg. Ten ostatni odjeżdża regularnie co 20 minut i zatrzymuje się na czterech stacjach w mieście. W takiej sytuacji kupiłyśmy bilety, cena tylko 12 szekli /os i około 30 minut później stałyśmy już na dworcu Survicha. Zgłodniałyśmy, więc postanowiłyśmy skorzystać z tamtejszego „fast foodu” i kupiłyśmy sobie po hod dogu z rodzimą parówką. Zamówiłyśmy również kawę z mlekiem, której nie dostałyśmy, ponieważ.... nie można zgodnie z religią łączyć mięsa z mlekiem. Następnym razem musimy wszystko kupować oddzielnie!
Tel Awiw - „Wzgórze Wiosny” z hebrajskiego, drugie największe miasto w Izraelu, położone nad Morzem Śródziemnym założone zostało w 1909 roku na peryferiach starożytnego portu Jaffa.

Izrael (1) Powrót do historii



Luty 2010
Zawsze kierowało mną poczucie chęci realizacji marzeń. Kiedy byłam małą dziewczynką pomiędzy górnymi jedynkami miałam dość szeroką przerwę, która mnie niesamowicie martwiła. Wszyscy jednak wokół zawsze powtarzali „ona będzie podróżniczką”. Podróżować bardzo lubiłam, więc pociecha była nie lada z takich obietnic. Od początku samodzielnego życia wszystko toczyło się przekornie w stosunku do moich planów, nieprzerwanie zła passa spowalniała to co wydawało się łatwe do zdobycia. Każdorazowe powroty pozwalały robić kolejne plany i jednocześnie potęgowały wolę podróżowania. Niezależnie życie prywatne zmuszało mnie do odkładania marzeń na później, na później i jeszcze później.
W taki właśnie sposób strata czasu jest ogromna, prawie niemożliwa do nadrobienia zaległości. Ale przy wielkich staraniach.......?
Po powrocie z Włoch w 2009 roku, upojone wspaniałościami tego kraju wraz moją towarzyszką podróży postanowiłyśmy pojechać w lutym. Wybór miejsca pozostawiłam jej i takim sposobem pojechałyśmy do........ Izraela.
Izrael – kraj położony w Azji Zachodniej, wschodnim brzegu Morza Śródziemnego. Graniczy z Libanem, Syrią, Jordanią oraz Egiptem. Przylega do niego Autonomia Palestyńska, której zewnętrzne granice są kontrolowane przez władze izraelskie. Izrael jest kolebką trzech największych religii świata: chrześcijańskiej, muzułmańskiej i judaizmu. .Po powstaniu samodzielnego państwa Izrael nieustannie tkwi w konflikcie z wieloma ościennymi państwami oraz z ludnością Palestyńska. W zasadzie jest ciągle w gotowości do wojny, co widać na ulicach, w sklepach, w zasadzie we wszystkich miejscach publicznych. W czasie naszego tam pobytu Izrael był w stanie wojny z Palestyną. Jednak na brak bezpieczeństwa absolutnie narzekać nie można.
Współczesne państwo Izrael ma swoje korzenie w Ziemi Izraela, która przez 3000 lat zajmowała centralne miejsce w Judaizmie. To tutaj właśnie żyli Abraham, Izaak i Jakub. Zgodnie z księgami Tory ziemia ta była obiecana przez Boga Żydom jako ich ojczyzna.
Zarówno kraj jak i ludzie oraz ich tradycje jest bezwzględnie wspaniały. Jestem przekonana, że pomimo braku czasu na zobaczenie wszystkiego, tego co według innych warto i nie warto zobaczyć, a także poznanie dogłębnie tamtejszej kultury i tradycji jest bezwarunkowym powodem, dla którego muszę tam wrócić.
Tel Awiw-Jafa
Przelot wybrałyśmy z Londynu liniami Easy Jet, to najkorzystniejsza opcja jaką można było znaleźć do Tel Awiwu. Już na lotnisku Luton spotkałyśmy ortodoksyjnych Żydów, co pozwoliło nam dotrzeć do odprawy bez sprawdzania numeru bramki. Na pokładzie samolotu było kilka osób lecących w celu odwiedzin bądź turystycznie, poza tym wszyscy – to obywatele Izraela w ich tradycyjnych strojach. Tel Awiw miałyśmy okazje oglądać wieczorem z pokładu samolotu , który okrążył kilka razy miasto w oczekiwaniu na pozwolenie lądowania. Odprawa na lotnisku im. Bena Guriona wbrew temu co wcześniej nam opowiadano była krótka i bez zbędnych formalności, otrzymałyśmy pieczątki wjazdowe. Nikt nie poinformował nas o możliwości wypełnienia formularza, aby nie wbijano nam pieczątek do paszportów,bowiem z godnie z naszą wiedzą wjazd do Libanu bądź Syrii może być utrudniony w przyszłości .

czwartek, 9 września 2010

Mieszkańcy Indii (1)



Czytając ostatnio opracowanie naukowe zatytułowane Islam Pani Agaty Skowron-Nalborczyk spotkałam się po raz pierwszy ze sformułowaniem jako Indusi dla rdzennej ludności Indii. Generalnie zawsze wszelkie teksty były pisane przy użyciu nazwy Hindusi. W takiej sytuacji, nie chcąc podważyć autorytetu profesjonalistów postanowiłam sprawdzić pochodzenie i właściwość nazwy dla mieszkańca Półwyspu Indyjskiego.
Indus to najdłuższa, licząca 3180 km rzeka subkontynentu indyjskiego. Ma ona swoje źródło przy granicy z Tybetem, dalej przepływa przez Indie jakkolwiek, w przeważającej części przez Pakistan zmieniając kierunek o 90 stopni na południe w kierunku Karachi, wpadając do Morza Arabskiego. Pierwszą cywilizację cztery tysiąclecia temu założono właśnie w dolinie rzeki Indus. Tam właśnie osadzili się pierwsi mieszkańcy, zakładając swoje wspólnoty i tam właśnie dali początek powstaniu siódmego największego państwa na świecie. W zasadzie możnaby przyjąć, że Indie i Indusi to pochodna od Indus. Ale idąc tą drogą możemy używać tej nazwy wyłącznie dla mieszkańców obecnego Pakistanu, dla mieszkańców Indii mogliśmy ją używać w takiej sytuacji do 1947 roku. Z uwagi na panującą religię prawdopodobnie większość używa nazwy Hindusi, którzy to zamieszkują tylko tereny Indii. W taki sposób powracamy do punktu wyjścia, który był początkiem moich spekulacji czysto teoretycznych.